Jak to jest? Gdzieś cienko pod skórą czuję, że jestem w stanie pięknie to wszystko ogarnąć…. Przecież w zasadzie w każdej dziedzinie dzieje się to, czego zawsze chciałam…. A w każdym razie kierunek jest właściwy i lubię swoje życie. Mam takie niejasne poczucie, że prawie trzymam to w garści, a jednak „prawie robi wielką różnicę”.
Czuję, że czeka mnie jeszcze masę pracy i niesamowicie mnie to pociąga, ale jest też coś, co mnie hamuje, jakaś nieumiejętność, jakieś blokady….. Nie wiem….
Mam jakieś niejasne wrażenie, że muszę się bardziej wyciszyć, poukładać wewnętrznie, że bez tego nie zbiorę w jednej ręce wszystkich ważnych dla mnie kierunków działania i coś przegapię, albo wszystko „po łepkach” przeleci i stracę szansę, na którą przecież ciężko pracowałam.
Nie, nie – nie to, że to jakaś pycha J….. wiem – los bardzo mi sprzyja. To takie miłe. Czegoś jednak brak we mnie – jakiegoś poczucia zorganizowania i harmonii….. może jakiejś hierarchii ważności… systemu, planu…… Heheheheeh……. Dobrze, że zbliża się Nowy Rok….. – znów można bezkarnie planować, co się w nim osiągnie, a to takie przyjemne J…….
Coś się dzieje ze mną i mam wrażenie – nieodparte – że jest to związane z psychologią….. Powoli, ukradkiem, w tajemnicy jakby przed samą sobą, wracam do tej malutkiej i niewinnej dziewczynki, niepokornej i chodzącej własnymi ścieżkami, myślącej inaczej i nawet piszącej jako „mańkut” lustrzanym pismem…. Jest mi bliska i potrzebna, tęsknię do niej i chyba chciałabym z nią pogadać – jakie to dziwne……. A poważnie – tam jest prawda, tam ja byłam sobą…. Tam ja, po raz pierwszy, drugi i kolejny uczyłam się „ogrywać świat”, walczyć o swoje w nim miejsce i prawa…… tylko, że po drodze człowiek zatraca chyba, co krok to kawałek siebie, przywdziewa skorupy, maski, nakłada uniformy życia….. uczy się współdziałać z otoczeniem, być mu przydatnym, potrzebnym…… cena………
Co dziwne, niby jestem silniejsza i bardziej świadoma niż kiedykolwiek, a jak chwilkę tylko zatrzymam się i popatrzę na tę małą dziewczynkę w czerwonym berecie i żółtych kaloszach idącą po raz kolejny, wciąż równie uparcie na wagary (ma swoje ważne powody – dziś to wiem na pewno) to czuję jej siłę i jest ta siła wielka, spokojna i PRAWDZIWA…………….. jeszcze nie umiem z tą dziewczynką rozmawiać, Może i ona do mnie mówi, ale ja chyba jeszcze nie chcę tak naprawdę tego słyszeć……. Może chcę, ale za dużo spraw, rzeczy, zdarzeń wokół – szumią, dźwięczą, przeszkadzają….. Na pewno mnie wspiera i jest wyrozumiała, ale chyba postanowiła, że dość, że teraz to ona ma być dla mnie najważniejsza……..
Udanych przygotowań przedświątecznych i pięknego nastroju życzę.
cyferkowe całusy
cyfra 2010-12-14 11:29:10
skomentuj (1)
Strzał! Niebo pociemniało w ciągu sekundy! Głosy krzyczących na ulicach ludzi są kompletnie przerażające. Jak to wytrzymać…. Nie mogę pomóc, muszę zostać tu! Tu jest bezpiecznie. Strzał, huk, echo odbijającego się od ścian dźwięku, bolą mnie uszy, głowa trzeszczy. Już nikt nie krzyczy, płaczą, żalą się, pewnie pełzną i szukają schronienia przed kolejnym atakiem. Płaczę, boję się, wszystkie mięśnie są sztywne, skurcz….. Ała – jak to boli….. Cała łydka zesztywniała kompletnie i ten ciągnący ból i dziwny w tej sytuacji, choć znany dźwięk – wiem – dźwięk budzika.
Ta noc była ciężka, biegałam po kanałach pod miastem, z setkami innych ludzi. Ciemności gasnące latarki, walące się ściany…. Strzelałam….. Ufff, jak dobrze, że to tylko sen. Żaden film nie dostarczy tylu doznań, co własny sen - na to zawsze mogę liczyć………
Patrzę na swoją twarz myjąc zęby i jeszcze widzę ślady niedawnych przeżyć. Jak to jest….. Czy organizm traktuje to jako konkretne doświadczenie, czy dzisiaj moje mięśnie faktycznie będą zmęczone???? Są mi dzisiaj potrzebne.
Czas się kurczy, a tu jeszcze śniadanie, coś trzeba ubrać na grzbiet i można wyruszać w drogę. Faktycznie za oknem kłębią się jakieś chmury….. Oj chyba właśnie kończy nam się duszne lato.
cyfra 2010-10-05 23:43:29
skomentuj (2)
Słoneczny poranek jak zwykle nazbyt szybko stał się zachmurzonym popołudniem. Poczucie znikających bezpowrotnie minut, które w dodatku nie wiadomo jak powinno się było wykorzystać….. Osobiste, przejmujące i oszałamiające poczucie straty….. Tylko czego……. Znów to uczucie…….. Jakbyś po raz kolejny postanowił przyznać się do syna - byłby trzecim, który istnieje na świecie lub niebawem pojawi się na nim…… Przeklęte emocje, uczucia…….. takie banalne, wyświechtane w serialowych dialogach „ludzi-cieni”…… Jak powiedzieć prawdziwie, że boli, że nie da się wypowiedzieć, że…. że Co? Właściwie, że co? Że mijają kolejne sekundy czegoś, co nazywamy tak śpiesznie życiem…….????? Definitywnie rozpoczynające się i kończące się czyjeś sekundy. I po co to szarpanie w sieci codzienności –jeszcze bardziej się zaplączę, połamię wątłe skrzydełka…. Już się wyplątać nie da…… Już się jest……
Kawa zawsze zimna….. znów zimna……. To te sekundy, które czas szalbierz, kłamca, plugawiec, zbrodniarz ciągle kradnie i morduje…… Jak on to robi? Przecież nawet kwiat można przyłapać na tym jak ukradkiem zwija swoje płatki i ukrywa piękno, a czas………. Kiedy patrzę na zegar, przecież widzę znikające w czeluściach kolejne sekundy, minuty, ale to znów tylko on szydzi ze mnie, albo cynicznie stwierdza, że i tak go nie zrozumiem.……. i na zawsze stracę….. może jest smutny, ale nie wiem, czy to spojrzenie przypadkiem nie jest kpiną……..
A już prawie, nawet z lekkim niesmakiem, odłożyłam Cię na półkę przeszłości….. Były sekundy, które jakoś intensywnie poczułam, bo dały mi poczucie wolności, swobody od uczuć do Ciebie………. Te czarownice trzymające w kotłach moje emocje już dzisiaj, z samego rana, znów zaczęły ważyć swoje mikstury…….. W klatce piersiowej czuję jak mnie dręczą…… Coś wyrywa mi organy, jakby chciało sobie je przywłaszczyć…… Boli….. I ta siostra - niecierpliwość, którą trzeba zamknąć w strasznie ciasnej klatce i utrzymać w kajdanach pomimo, że tak płocha, czysta i delikatna….. Rani się, rozbija o kraty, i nadal głupia próbuje wyrwać się z niewoli…….. W jakiś czarodziejski sposób chciałabym jej pomóc, pozwolić choć na jedno krótkie, zapisane i upuszczone w przestrzeni zdanie, choćby wyraz, kilka kropek – przecież to też sporo znaczy……… Ciekawe, czy byłoby to dla Ciebie ciężarem, przekleństwem, natręctwem może, a może otuchą……. Nie wiem, co lepiej – wiedzieć, nie wiedzieć, poznać Cię, nie poznać, czuć, nie czuć…….
Może pogodzę się z czasem, pozwolę mu na te drobne okrucieństwa, które przecież wyczynia z dbałości o mnie…… Dam mu szansę może……… i może nawet te trzy wiedźmy ciągle jeszcze z rozkoszą mieszające w kociołku odejdą kiedyś i zostawią te zdeptane emocje tylko mnie bym mogła je przytulić i pożalić się nad nimi, usprawiedliwić może……..
cyfra 2010-09-23 14:07:55
skomentuj (1)

